Marek Śnieciński 
Translator

on Lyrikline: 3 poems translated

from: alemão to: polaco

Original

Translation

selten genug

alemão | Andreas Altmann

weiß blättert das apfelholz
im licht des windes.
für sekunden sehe ich durch
meine ersten augen.
eine stimme, die anwuchs
in ausgelassenen worten.
ich kann sie nicht mehr erinnern.
nur gesichter, zu denen sie gehörte,
erkennen sie wieder. spiegel
haben kein langes gedächtnis.
wasser hat mit ihnen geduld.
ich sehe dazwischen. als kind
hab ich oft die angebissenen äpfel
in den bach geworfen.
sie waren noch unreif.
ihre wellen setzten den himmel
nur kurz in bewegung.

© Rimbaud Verlag
from: das langsame ende des schnees. Gedichte.
Aachen: Rimbaud Verlag, 2005
ISBN: 3-89086-624-7
Audio production: 2004, M.Mechner / literaturWERKstatt berlin

wystarczająco rzadko

polaco

biało łuszczy się drewno jabłoni
w świetle wiatru.
przez sekundy patrzę przez
moje pierwsze oczy.
głos, który narasta
w rozwiązłych słowach.
nie mogę go już sobie przypomnieć.
rozpoznają go tylko twarze,
do których należał. lustra
nie mają długiej pamięci.
woda ma do nich cierpliwość.
widzę od czasu do czasu. jako dziecko
wrzucałem często do strumienia
nadgryzione jabłka.
były jeszcze niedojrzałe.
ich fale tylko na krótko
wprawiały w ruch niebo.

Przekład Marek Śnieciński

besuch

alemão | Andreas Altmann

das gedächtnis, wenn es eine
nach der anderen erinnerung aufgibt,
erblindet an seinen worten.
in leeren räumen tastest du dich
an der wand, die deine hände ergreift,
über türen, die du nicht öffnest,
ans fenster. blicke, die dunkel
die hell sind, weichen den augen.
an geräuschen formt sich die stimme,
die nicht über das schweigen hinaus
kommt. noch einmal gehst du
mit bodenlosen schritten durchs haus.
licht hat schatten herausgeschnitten,
für die es hier keinen grund gibt.
du kratzt an den rändern die finger auf.
jemand folgt dir verschränkt
mit den armen, dem blick. du bittest,
noch länger zu bleiben. vor dem tor
wartet das auto. der motor springt an.

© Rimbaud Verlag
from: das langsame ende des schnees. Gedichte.
Aachen: Rimbaud Verlag, 2005
ISBN: 3-89086-624-7
Audio production: 2004, M.Mechner / literaturWERKstatt berlin

odwiedziny

polaco

pamięć, gdy wspomnienia
jeno po drugim odchodzą,
ślepnie przez swe słowa.
w pustych pokojach dotykiem idziesz
po ścianie, która chwyta twe ręce,
przez drzwi, których nie otwierasz,
do okna. spojrzenia, które są ciemne
są jasne, ustępują oczom.
z dźwięków formuje się głos,
który nie wyjdzie poza
milczenie. jeszcze raz idziesz
bezdennymi krokami przez dom.
światło wycięło cienie,
dla których nie ma tu żadnej podstawy.
na krawędziach rozdrapujesz palce.
ktoś idzie za tobą ze skrzyżowanymi
ramionami, spojrzeniem. prosisz,
by zostać jeszcze dłużej. przed bramą
czeka samochód. silnik pracuje.

Przekład Marek Śnieciński

fabrik gelände

alemão | Andreas Altmann

der weg verliert seine spuren unter den sträuchern.
vielleicht bin ich der einzige, der ihn noch geht.

das lockere holz der bäume klopft gegen den wind,
der es verstreut. die nahe fabrik ist geräumt. und

die mauern beginnen, sich ein geheimnis zu suchen.
es wird erzählt, sie haben maschinen im see versenkt.

und sein eis hätte im winter rost angesetzt.
viele, die hier gearbeitet haben, sind schon tot.

es gibt einen zaun, der an höhe verloren hat
und nur noch ein wort aus der vergangenheit ist.

die warnenden schilder wurden entfernt. ich bekomm
ihren text nicht mehr zusammen. nur einige schrauben,

durch die sie befestigt waren, stecken gebogen im loch.
die geräusche des windes entfremden sich hier.

erst an den resten des zaunes hab ich bemerkt, daß sich
der weg nur um die fabrik drehte und eigentlich keinen

ausgang hatte, wenn man sich einmal auf ihm befand.

© Rimbaud Verlag
from: das langsame ende des schnees. Gedichte.
Aachen: Rimbaud Verlag, 2005
ISBN: 3-89086-624-7
Audio production: 2004, M.Mechner / literaturWERKstatt berlin

teren fabryki

polaco

droga gubi swe ślady pod krzakami.
być może tylko ja jeszcze po niej chodzę.

luźne drewno drzew stuka pod wiatr,
który je rozrzuca. pobliska fabryka jest opuszczona. i

mury zaczynają szukać sobie tajemnicy.
opowiada się, że maszyny zatopili w jeziorze.

i jego lód zimą osadził rdzę.
liczni, którzy tu pracowali, są już martwi.

jest płot, który obniżył się
i jest tylko słowem z przeszłości.

tablice ostrzegawcze zostały usunięte. nie mogę
już złożyć ich tekstu. tylko kilka śrub,

którymi były zamocowane, tkwi wygiętych w dziurze.
odgłosy wiatru wyobcowują tutaj.

dopiero przy resztkach płotu zauważyłem, że
droga kręci się tylko wokół fabryki i właściwie nie ma

żadnego wyjścia, gdy się człowiek raz na niej znajdzie.

Przekład Marek Śnieciński