Łukasz Szopa 
Translator

on Lyrikline: 5 poems translated

from: croate to: polonais

Original

Translation

ti hodaš na glavi...

croate | Olja Savičević Ivančević

ti hodaš na glavi. rekli su joj. izmišljaš. o čemu ti pričaš. jednoga dana ćeš poludjeti.
pođi tamo. popni se na vrh uzbrdice. skotrljaj nam dvije tri dinje. skotrljaj nam dvije tri svinjske glave. unučiće pelinkovca. a onda svoj smijeh.
njena gola leđa lelujaju uzvodno u omari srpnja.
tamni dečko s očima koje skakuću s očima koje žmirkaju s takvim nemirnim očima reže joj bijeli kruh na pola. siječe joj kvarat bijelog trbuha.
ja sam iz drugog grada kaže njemu. iz sasvim drugog grada. ja sam ona koja te čeka kad staviš lokot na vrata dućana. ona koja te čeka pokraj govornice u toj pjesmi koju ćeš napisati.
ti si dijete. veli mladić s očima koje skakuću. ti ništa ne znaš o ovakvom muškarcu koji stavlja lokot na vrata radnje, a onda okupan mirisima u svirepost večeri silazi ližući bolne usne žena. ja sam neznani junak dana.
znam, nasmijala se kao da zna. i istresla na pult nekoliko dragocjenosti.

© Olja Savičević Ivančević

ty chodzisz na głowie...

polonais

ty chodzisz na głowie. powiedzieli jej. zmyślasz. o czym ty mówisz. pewnego dnia zwariujesz.
przejdź tam. wespnij się na szczyt wzniesienia. spuść nam w dół dwie trzy dynie. spuść nam dwa trzy świńskie łby. wnuczko pelinkowca*. a potem twój śmiech.
jej nagie plecy huśtają się pod prąd w gaju lipca.
śniady chłopak z oczami które skaczą z oczami które mruży z takimi niespokojnymi oczami kroi jej biały chleb na pół. wycina jej kwadrat białego brzucha.
jestem z innego miasta mówi mu. z kompletnie innego miasta. jestem tą, która czeka na ciebie póki nie założysz kłódki na drzwi sklepiku. tą, która czeka na ciebie obok budki telefonicznej w wierszu który napiszesz.
jesteś dzieckiem. mówi chłopak z oczami, które skaczą. nic nie wiesz o takim mężczyźnie, który zakłada kłódkę na drzwiach sklepu, po czym skąpany zapachami w bezduszność wieczoru schodzi liżąc bolące usta kobiet. jestem nieznanym bohaterem dnia.
wiem, zaśmiała się jakby wiedziała. i wysypała na blat kilka drogocenności.

Tłumaczenie: Łukasz Szopa

na pultu između tetrapaka mlijeka...

croate | Olja Savičević Ivančević

na pultu između tetrapaka mlijeka i grozdova banana, on zapisuje riječi po rubu masnog papira. ljeto je i muhe su zapljuvale strop. ljeto je i ulazi kvartovska gospođa. petnaest deka pureće salame.
u malom dućanu na vrhu uzbrdice stenju propeleri plavog ventilatora i pred kućom su dječji koraci zapečeni na asfaltu. on reže salamu, pod pult se ruše riječi. lude riječi. rasprskavajuće petarde sjaja. rečenice kojima je na pultu rastvorio bedra i baš se spremao svakoj izvaditi košticu.
roj pijanih muha tare s čela. gospođa ga gleda podozrivo. tako mlad i nervozan čovjek. gospođa prebire nanizane kugle svoje ogrlice, uzima zamotuljak u masnom papiru i odlazi bez kruha. tako nervozan. bože.
dolje, već su mu niz nogavice iscurile riječi. već su se istopile. nestale među prljavim fugama pločica. ispod gajbi u kojima zriju dlakave breskve. u kojim se vrpolji crv.

© Olja Savičević Ivančević

na blacie między kartonem mleka

polonais

na blacie między kartonem mleka a kiścią bananów on zapisuje słowa na brzegu tłustego papieru. jest lato i muchy zapluły sufit. jest lato i wchodzi gospodyni dzielnicy. piętnaście deka indyczego salami.
w sklepiku na szczycie wzniesienia jęczą śmigła niebieskiego wentylatora i przed domem piętna dziecięcych kroków wypalone są w asfalcie. on kroi salami, słowa lecą pod blat. szalone słowa. rozpryskujące się petardy błysków. zdania, którym na blacie rozwarł biodra i właśnie miał zamiar każdemu wyjąć pestkę.
ściera rój pijanych much z czoła. gospodyni patrzy na niego podejrzliwie. taki młody i nerwowy człowiek. gospodyni przebiera nawleczone kulki swoich korali, bierze zawiniątko w tłustym papierze i odchodzi bez chleba. taki nerwowy. o boże.
już na dole, słowa wyciekły mu przez nogawki. już się stopiły. zniknęły między brudnymi fugami płyt. pod kosz w którym dojrzewają kosmate brzoskwinie. w które wkręca się robak.

Tłumaczenie: Łukasz Szopa

Bossa Nova

croate | Olja Savičević Ivančević

neka ljeto drhti ispred naših vrata
nemoj mu otvoriti nek umre od želje
mi ćemo se smijati gole i crne
i probavati gospođine haljine
plesat ćemo čitav dan djevojčice
pokraj starog gramofona
lijeno kao mačke
na prstima na petama okret
tvoje su ruke u zraku
moje su ruke na struku
dozivaju nas mornari pod prozorom
oni znaju naša imena
ti si marmelada od šljive
ja od gorke naranče

© Olja Savičević Ivančević

Bossa Nova

polonais

Niech lato drży przed naszymi drzwiami
Nie otwieraj mu niech umrze z pożądania
My będziemy się gołe i czarne śmiać
I przymierzać suknie pani domu
Tańczyć będziemy cały dzień, dziewczynki
Obok starego gramofonu
Leniwe jak koty
Na palcach na piętach obrót
Twoje ręce w powietrzu
Moje ręce na talii
Pod oknem nawołują nas marynarze
Oni znają nasze imiona
Ty jesteś Marmoladą ze Śliwek
Ja z Gorzkiej Pomarańczy

Tłumaczenie: Łukasz Szopa

Tržnica u Dubravi

croate | Krešimir Bagić

gradili smo tržnicu u dubravi
to vam danas mogu reći
Ribe Anđelko Šime i ja
mijesili glinu pravili opeke
nitko nam ništa nije mogao

gradili smo tržnicu u dubravi
to vam danas mogu reći
jutrom sadili štandove i zidove
u podne ih zalijevali
da se usprave i razlistaju

na livadi u vodi i blatu
gradili smo tržnicu u dubravi
kada smo završili
pojavila se desetorica dalmatinaca
i pozvala nas na partiju balota

otišli smo odigrali i pobijedili
Ribe Anđelko Šime i ja
nakon godinu dana vratili smo se na tržnicu
a dalmatinci su na njoj prodavali
bakalar bademe i blitvu

kupili smo novine popili pivo
Anđelko je rekao: mi smo gradili tržnicu
a Ribe: to nije važno mi smo dalmatinci
Šime i ja nismo ništa govorili
naručili smo kavu i odigrali partiju pikada

sutradan je Ribe počeo naplaćivati placarinu
Anđelko mu je postao desna ruka
danas ih zagorci i bosanci oslovljavaju s 'gospon'
nude im salatu za ručak i voće poslije ručka
dalmatinci ih pozivaju na pivo

a gradili smo tržnicu u dubravi i Šime i ja
sada tamo kupujemo bakalar bademe i blitvu
Šimi je izgorjela kuća u dalmaciji a ja sam
postao profesor u zagrebu kadgod nađu vremena
Ribe i Anđelko odigraju s nama partiju pikada

from: Bršljan
Audio production: Tomislav Krevzelj, Udruga radio mreza 2011

Targ w Dubrawie

polonais

stawialiśmy targ w dubrawie
dziś mogę wam to powiedzieć
Ribe Anđelko Šime i ja
gnietli glinę robili cegły
nikt nam nie mógł podskoczyć

stawialiśmy targ w dubrawie
dziś mogę wam to powiedzieć
z rana sądziliśmy stragany i ściany
w południe je podlewali
by się wyprostowały i rozkwitły

na łące w wodzie i błocie
stawialiśmy targ w dubrawie
kiedy skończyliśmy
pojawiło się dziesięciu dalmatyńczyków
i zaproponowali nam grę w bule

poszliśmy zagrali i wygrali
Ribe Anđelko Šime i ja
po roku wróciliśmy na targ
a dalmatyńczycy sprzedawali na nim
dorsze drzewka migdałowe i buraki

kupiliśmy gazetę wypili po piwie
Anđelko powiedział: myśmy stawiali targ
a Ribe: to nieważne jesteśmy dalmatyńczykami
Šime i ja nie mówiliśmy nic
zamówiliśmy po kawie i zagrali w lotki

następnego dnia Ribe zaczął kasować opłaty targowe
Anđelko został jego prawą ręką
dziś zagorczanie i bośniacy zwracają się do nich per "szanowny"
oferują im sałatę na obiad i owoce po obiedzie
dalmatyńczycy zapraszają ich na piwo

a stawialiśmy targ w dubrawie i Šime i ja
teraz kupujemy tam dorsze drzewka migdałowe i buraki
Šimowi spalił się dom w dalmacji a ja
zostałem profesorem w zagrzebiu gdy tylko znajdą trochę czasu
Ribe i Anđelko zagrają z nami w lotki

przełożył Łukasz Szopa

Dvorište moje majke

croate | Krešimir Bagić

U dvorište moje majke
često stižu loše vijesti.
Dok šuti, one rastu,
poput vinove loze
zastiru nebo i misao.
Dok govori, one rastu,
prepleću se i uvećavaju
u vrtoglavoj igri pogleda i riječi.
Donose ih zvani i nezvani
- susjede i stranci,
električari i novinari.
Moja ih majka pamti,
oklop straha i samoće
postaje sve čvršći i čvršći,
dvorište se zaobljuje u točku
koju hrane tužni očenaši.

U dvorište moje majke
često stižu loše vijesti.
Teške bolesti presreću pogibije,
kradljivci i lašci vladaju svijetom,
nikome se ne može vjerovati.
Činjenice su uvijek na njezinoj strani
- imena, brojke i mjesta
kao nijemi svjedoci tragedije
lebde na crnoj zavjesi priče.
Moja ih majka izgovara
polako, u po glasa;
nečujni lepet krila zauzme dvorište,
naseli se u korak, prodre u tijelo
ili se jednostavno raspe na rubu daha.

Gdjekad i koja dobra vijest
zaluta u dvorište moje majke.
Dok joj prilazi, majka širi ruke,
razmiče vinovu lozu,
sunce sjenči nebo i misao.
Kada je zagrli, na usnama osmijeh,
u pogledu tjeskoba;
riječi kao ptice oklijevaju
između pjesme i metka.
Moja majka bolje od ikoga zna
da najstrašnije priče niču
među poljskim cvijećem,
u slijepoj radosti koja ne misli na sutra.

from: U polutami predgrađa
Audio production: Tomislav Krevzelj, Udruga radio mreza 2011

Podwórko mojej matki

polonais

Na podwórko mojej matki
często dochodzą złe wieści.
Gdy milczy, rosną,
jak winorośl
zasłaniają niebo i myśl.
Gdy mówi, rosną,
przeplatają się i powiększają
w zawrotnej grze spojrzeń i słów.
Przynoszą je wołani i niewołani
- sąsiedzi i obcy,
elektrycy i dziennikarze.
Moja ich matka pamięta,
pancerz strachu i samotności
staje się coraz twardszy,
podwórko zaokrągla się w kółko,
które karmią smutne zdrowaśki.

Na podwórko mojej matki
często dochodzą złe wieści.
Ciężkie choroby wychodzą na przeciw zniszczeniom,
złodzieje i kłamczuchy rządzą światem,
nikomu nie można już zaufać.
Fakty są zawsze po jej stronie
- imiona, nazwiska, liczby i miejsca
jak niemi świadkowie tragedii
unoszą się na czarnej zasłonie opowieści.
Moja je matka wymawia
powoli, półgłosem;
bezgłośny łopot skrzydeł zajmuje podwórko,
zamieszuje w kroku, przenika w ciało,
czy po prostu rozwija się na krawędzi dachu.

Poniekąd i jakaś dobra wieść
trafi przypadkiem na podwórko mojej matki.
Gdy do niej podchodzi, matka rozpościera ręce,
rozgarnia winorośl,
słońce rzuca cień na niebo i myśl.
Gdy ją obejmuje, na ustach uśmiech,
w spojrzeniu przygnębienie;
słowa jak ptaki zwlekają
między pieśnią a pociskiem.
Moja matka wie lepiej niż ktokolwiek,
że najstraszniejsze opowieści kiełkują
pośród kwiatów na łące,
w ślepej radości, która nie myśli o jutrze.

przełożył Łukasz Szopa